ciąża

Wiedza dla przyszłych mam

Dawno, dawno temu żyła sobie Mamuśka, która nie była jeszcze wtedy mamuśką, a zwykłą dziewczyną nie mającą pojęcia o macierzyństwie.

Tfu.. wróć miała pojęcie – a właściwie wyobrażenie… piękny okrągly brzuszek, spokój, szczęście, słońce, kwiatki i landrynki..
Fakt, pierwsze ruchy dziecka są najcudowniejsze na świecie… Nic nie jest w stanie przebić tego uczucia… Ale są też inne ciążowe średnioumilacze…
Nie wiedziała bowiem nic o zgadze, syndromie wicia gniazda i o tym, że hormony mogą tak dużo…  Jak już skonczyła przebywać w ciąży i powiła swoje Królewny postanowiła usiąść i napisać przypomnajki – dla innych dziewczyn, żeby miały w jednym miejscu i trochę teorii i doświadczenia.
I żeby wiedziały, że my kobiety się wspieramy i że rozumiemy…

Tak powstały przypominajki. Jeżeli planujesz lub spodziewasz
się Maleństwa poczytaj… zapraszam do zakładki ARTYKUŁY!

Stworzone dzięki Happy&Healthy Mum

Równowaga

5:30 dzwoni budzik.

O nie, dziś nie. Mam wrażenie że noc trwala sekundę a spałam 8h. Nie wstanę, śpię. Trening  ”jakoś” później ogarnę.

6:40 o cholera!!! Zaspałam :/

Wstaje, wybieram mycie zębów malowanie rzęs zamiast układania włosów i full make-up.

Praca, obiad, piaskownica, kąpanie malucha. Czytanie bajki, na której ja tez już chcę spać.  Zaczynam robić sobie bilans dnia. No dobra, przyznaje śniadanie było drożdżówką, obiad jakiś w biegu (nie wiem zupełnie czy zupę czy kanapki liczyć jako obiad ). 3 kawy i może szklanka wody mineralnej.  Jest 20:15 chcę spać! OMG! Życie mamy jest takie męczące!!!! Nie będę ćwiczyć, nie dam rady, mam wrażenie ze umrę!

znasz to?

Sprawdziłam na sobie. Pierwsze dieta, potem trening. Nie da się wykrzesać energii z byle jakiego jedzenia w biegu. Nie da się ćwiczyć długo i wytrwać,  jeśli masz resztki energii! Dla mnie dieta to zdrowe nawyki w praktyce. Wiem, że wiesz co jest niezdrowe. Tylko czy jadłaś kiedyś zdrowo dłuższy czas i miałaś okazje poczuć tą różnicę? Jeśli nie to spróbuj, zaplanuj sobie 10 dni. Zobaczysz ile się zmieni. Obiecuje. Nie będę robić rewolucji, zaczniemy małymi krokami ale o tym w innym poście.

Po drugie wybierz tą aktywność, która Ci się podoba. Nie chodź na zajęcia, których szczerze nienawidzisz. Tzn zapewne czujesz różnicę – są formy aktywności na które „nie chce ci się” z lenistwa, a także są formy na które, jak sobie pomyślisz ze masz iść to czujesz ból nogi/serca/głowy/brzucha, zmęczenie całego organizmu, potrzebę zakupów i chęć zrobienia miliona innych rzeczy.  Na te drugie nie chodź, bez sensu! Jedyna aktywność do której masz się zmuszać wbrew własnej  woli to praca z trenerem personalnym

Poza tym 5:30????? Serio???Być może należysz do grupy ludzi, którzy nie będą ćwiczyć rano, bo ich organizm lepiej radzi sobie z aktywnością w godzinach wieczornych. Mi łatwiej o 22:00 …Balance

Motywacja jest w Tobie! Wyrzuć „NIECHCEMISIE”

Ostatnio przeczytałam mądre słowa, trenerki, którą cenię i lubię. Napisała, że nie ćwiczy jak nie jest wyspana. „O cholera” pomyślałam, nigdy nie jestem wyspana, nie powinnam ćwiczyć.  Ćwiczę niewyspana, zła czasem (i te treningi klientki pamiętają najbardziej bo podobno robię największy wycisk). Wymówek, żeby nie ćwiczyć mam milion. Jak każdy. Za gorąco, za zimno, pada, nie dziś. I chyba najgorsze „NIE CHCEMISIE”. Nie chcemisie to jakieś zaklęcie, które podpowiada nam, że jesteśmy tylko ludźmi, że przecież masz prawo być zmęczona, padnięta i takie tam. „Nie chcemisie” nie pamięta jak działają endorfiny, że po aktywności którą lubisz czujesz się OGÓLNIE LEPIEJ.

O ile trudno zacząć, to wytrwać w postanowieniu jeszcze trudniej. Kilka (sprawdzonych) patentów znajdziesz poniżej:

1. Zacznij DZIŚ. To co, że niedziela? Kluby zamknięte. Ok. Youtube chyba masz? Nie wiesz z kim poćwiczyć, napisz do mnie. Coś Ci znajdę. Taki trening na początek, na którym się zmęczysz ale nie będziesz na mnie przeklinać.

2. Weź kalendarz i wpisz kiedy i o której będziesz ćwiczyć w tym tygodniu. Ważne żeby było minimum 3 razy! Może być 30 minut o 6 rano, albo godzinny spacer z psem sąsiadów o 22:00. Jeśli wychodzisz z trybu kanapowego to każda aktywność jest małym sukcesem. Nie, nie muszą to być mordercze treningi. Lubisz tańczyć? Idź na zumbę! Nie lubisz się pocić? Idź na pilates, też się zmęczysz.. Tak, mam odpowiedź na wszystko :) Wpisz w kalendarz i zostaw go na stole, otwarty, tak żebyś pamiętała.

3. Wypróbuj coś nowego. Nie lubimy i boimy się tego, czego nie znamy. Paskudne to, bo ogranicza nas bardzo. Wstydzisz się? Weź do aktywności koleżankę. Idź na zajęcia do instruktora, którego nie znasz.

4. Określ swój cel. Łatwiej się zmotywować, kiedy masz cel do którego zmierzasz. Podpowiem, zrób sobie zdjęcie w stroju kąpielowym. Takie bez wciągania brzucha, dobrego ustawienia telefonu. Takie zdjęcie, które pokaże prawdę.  I nie kasuj go. Patrz na nie zawsze, jak włącza Ci się „nie chcemisie”. Pomyśl, jak chciałabyś wyglądać. Znajdź zdjęcie figury, do której będziesz dążyć. Ustaw jako tapetę w telefonie, przyklej na lodówce. Za miesiąc zrobimy zdjęcie, takie, żebyś widziała, że jest lepiej!

5.  Dieta. Wiemy obie, jak to ma wyglądać. Więc zrób tak, żebyś się nie musiała wstydzić jak zapytam Cię co dziś jadłaś. Cheat day raz w tygodniu, ja dopuszczam, bo też jestem człowiekiem :D

Powodzenia!zacznij już dziś!