HATE MONDAYS

Powszechnie wiadomo, że poniedziałek łatwym dniem nie jest. „HATE MONDAYS” to wiara w to, że w poniedziałki jest trudniej, z reguły „pod górkę” i jak to mówi moja przyjaciółka: „raz pod wozem, raz pod wozem”. Mnie poniedziałki tak nie bolą, bo w weekendy prowadzę szkolenia. Poniedziałek jest dla mnie dniem powrotu do rzeczywistości, kiedy przestaje być trenerem a staję się pracownikem, żoną i mamą. Staram się zjeść normalny obiad i nie prowadzę samochodu przez pół nocy. Nie myślę o tym, że przede mną kolejne 7 poniedziałków, bo dzień wolny mam statystycznie rzadziej niż przeciętny człowiek. Jaki mam patent na lepszy humor? Mam ich kilka.
Po pierwsze – nie marudzę. To, że boli mnie głowa,noga, gardło, serce, albo rzeczywistość nie poprawia nikomu humoru. Na pewno nie wprawia w radość mojego męża. Ta informacja zostaje dla mnie, staram się nie być negatywem.
Po drugie – słucham dobrej muzyki, co nie oznacza, że rano robię sobie seans z symfonią Beethovena, bo brakuje mi doby na spanie. W drodze do pracy słucham swojej ulubionej stacji, a rano, jak się uda do kawy puszczam sobie tą piosenkę, na którą mam największą ochotę.
Po trzecie – uśmiecham się do ludzi, tylko część społeczeństwa reaguje dziwnie na mój uśmiech. Jakoś tak raźniej zawsze, jak ktoś jest miły i uśmiechnięty.
Po czwarte – jak humor mam paskudny – ćwiczę, sama, z kimś, na zajęciach, na siłowni, w domu. Gdziekolwiek. Endorfiny są boskie. Zawsze działają. Polecam
Poniedziałek może być fajny, zależy od Twojego nastawienia.
its-monday-again-crying-baby-picture

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *