Moja propozycja na Twoje postanowienia noworoczne

szczęścieOd kilku dni widzę na fb oblężenie. Posty, filmiki motywujące do zmian. Super. Hej, nowa „Ty” już w 2017! Nie chciałabym jednak za 3 miesiące widzieć „starej Ciebie” wkurzonej, że nie wyszło. Czasu zabrakło, a czasem siły, a czasem środków… Nie, nie obrażaj się, czytaj dalej.

Gdybym miała zrobić listę rzeczy do poprawy we mnie, to pewnie będzie ona całkiem podobna do listy innych kobiet. I byłoby tam klika zdań typu:

– nie będę jadła czekolady,

– będę ćwiczyć 5 razy w tygodniu,

– będę zaczynać dzień od medytacji i jogi,

– zostanę pracownikiem miesiąca,

– wygram konkurs na matkę roku,

– przeczytam 20 książek w każdym miesiącu,

– nauczę się szydełkować,

– przestanę przeklinać,

– będę robić zakupy tylko na targu,

– nauczę się nowego języka,

– schudnę X kg,

– nie będę już nigdy przygotować obiadu z półproduktów…

Jest super, plany ambitne. Jednak mam inny pomysł na siebie. W 2017 roku będę pracować nad tym, żeby być jeszcze większą optymistką, żeby każdą porażkę traktować jako informację zwrotną. Żeby znaleźć każdego dnia chwilę dla siebie i czy to będzie poranna kawa czy malowanie paznokci, nacieszyć się nią.  Będę żarła czekoladę, bo ją uwielbiam, może w mniejszej ilości. Dalej będę mówić słowo dupa, mnie to nie przeszkadza. Nie nauczę się szydełkować bo mnie to nie odpręża, zakupy będę wciąż w tesco robić, a obiad z półproduktów może być ok… Przeczytam w pociągu kilka książek, nad którymi będę płakać. Nigdy nie będę idealna, jestem tylko człowiekiem.

A ty zmień coś, co jest realne i nie wszystko na raz, tylko małymi kroczkami. Zrób to tak, żeby zmiany były dla Ciebie frajdą a nie smutnym obowiązkiem. Ciesz się tym co jest, będzie fajnie!

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *